Życie dzieje się raptownie – zaskakuje i ucieka. Dlatego zatrzymuję czas.
Witajcie w mojej raptusowej bajce
Nazywam się Kasia Domańska i jestem rodowitą poznanianką, psiarą, wegetarianką, fanką jazdy na rowerze (także z pieskiem) i zachodów słońca – zwłaszcza tych nad morzem (oczywiście również z moim psem). Od zawsze byłam artystyczną duszą, związaną z różnymi dziedzinami sztuki, do tego ciut upartą, dzięki czemu teraz jestem tu. I robię to, co kocham!
Widzę więcej
Już jako mała dziewczynka chwytałam każdy możliwy aparat. Dziś patrząc na te zdjęcia, widzę, że fotograficzna intuicja była we mnie od początku. Od ponad 10 lat wypracowuję swój autorski styl oraz technikę i z każdym dniem staram się rozwijać. Przez ten czas nauczyłam się nie tylko technicznej pracy z aparatem, ale przede wszystkim z człowiekiem, który stoi po drugiej stronie. To doświadczenie pozwala mi pokazywać prawdziwe piękno i szczere emocje. Do każdej sesji podchodzę indywidualnie i udowadniam, że nie ma ludzi niefotogenicznych – dlatego często słyszę: „To naprawdę ja?”. I nie chodzi o przerysowany retusz, tylko o to „coś”, czego często nie dostrzegamy w lustrze, a co ja widzę swoim trzecim okiem.
Raptusowa dusza
Często mam w głowie więcej myśli, niż jestem w stanie wypowiedzieć, a moje ADHD nie pozwala mi usiedzieć w miejscu. Nie znoszę rutyny, dlatego chętnie wykonuję reportaże – tam zawsze dzieje się coś nieprzewidywalnego. Jednak najbardziej kocham sesje w plenerze, w naturalnym świetle, gdzie moja raptusowa natura czuje ten zew wolności i w pełni może się wyżyć. Stojąc jedną nogą w świecie Millenialsów, a drugą w pokoleniu Z, rozumiem potrzeby zarówno tych starszych, jak i młodszych. Z tymi drugimi dogaduję się szczególnie dobrze – lata pracy z dziećmi nauczyły mnie, jak ogarnąć nawet najbardziej nieogarnięty chaos 😉 Sesja u mnie nigdy nie będzie sztywnym pozowaniem – to zawsze misja specjalna, wspólna
przygoda i przede wszystkim dobra zabawa.
Perspektywa ma znaczenie
Jako kobieta szczególnie zwracam uwagę na czułość, delikatność i te najdrobniejsze detale budujące klimat, które tak łatwo przeoczyć. Męski punkt widzenia to z kolei zupełnie inna bajka – wnosi spokój, inną dynamikę i techniczne oko. Kiedy te dwa światy się spotykają, historia zyskuje pełny wymiar i nic nie zostaje pominięte. Szczęśliwie się składa, że wraz z moim partnerem tworzymy duet nie tylko w życiu, ale i w fotografii, bo to właśnie ona nas połączyła. Dzięki temu masz pełną swobodę wyboru, kto opowie Twoją historię.